Opowiadania kryminalne

Opowiadania kryminalne.

  • Bachrach, Daniel, Kradzież w kancelarii Sędziego Pokoju

    Bachrach, Daniel, Kradzież w kancelarii Sędziego Pokoju

    Było to przed wojną w kilka dni po moim wstąpieniu do policji śledczej (kryminalnej) w Kijowie.

    Pewnego dnia wzywa mnie do swego gabinetu naczelnik Urzędu Śledczego:

    – Jest dla pana okazja do odbycia interesującego debiutu! Jeśli uda się panu wykrycie sprawcy, będzie to miało ogromny wpływ na dalszą pańską karierę.

    – Słucham panie naczelniku!

    – Otóż w biurze sędziego pokoju popełniono znaczną kradzież. Mianowicie z kasetki kancelaryjnej skradziono sześć tysięcy rubli rządowych pieniędzy. Proszę się zająć zaraz tą sprawą.

    Udałem się wprost do sędziego pokoju i rozpocząłem śledztwo.

  • Bachrach, Daniel, Podjęcie 35 000 złotych w P.K.O. na fałszywy czek

    Bachrach, Daniel, Podjęcie 35 000 złotych w P.K.O. na fałszywy czek

    Motywy wszelkich zbrodni i przestępstw są często tak mało lub wcale nieuzasadnione, że ten, kto się nimi kieruje musi zapewne nieraz zadać sobie to pytanie:

                – Po co? Dlaczego właściwie ja to zrobiłem?

                Pomijam patologicznych przestępców, pomijam ludzi, którzy popełniają przestępstwa z nędzy, pomijam wreszcie przestępców o małej lub żadnej inteligencji, przestępców z warstw najniższych, gdzie etyka i podobne pojęcia o moralności są rzeczą względną i elastyczną, zaciekawiało mnie natomiast zawsze, gdy przestępstwo popełnił człowiek inteligentny, człowiek z tzw. towarzystwa, człowiek wykształcony i zajmujący w hierarchii społecznej pewne niepoślednie stanowisko.

  • Bachrach, Daniel, Tajemnica pokoju numer 38

    Bachrach, Daniel, Tajemnica pokoju numer 38

    Pewnego dnia rano w czasie przedwojennych jeszcze tzw. kontraktów kijowskich wpadł do naszego urzędu podtatusiały już obywatel ziemski.

    – Panie naczelniku! Obrabowano mnie!... – krzyczał bardzo zdenerwowany.

    – Proszę się uspokoić! Niech pan usiądzie!

    Sapiąc głośno z emocji, opadł na krzesło.

    – A teraz proszę nam opowiedzieć spokojnie, gdzie i jak pana obrabowano?

    – Głupia historia! Wprost wstyd mówić... człowiek ma przecież już lat pięćdziesiąt... żonę... dzieci... i tak wpaść!

  • Tekst pochodzi z Czarnej Księgi, tom 2

    Górski, Feliks E., Burke i Burkici (z: Czarna Księga, tom 2)

    Edynburskie przedmieścia mają uliczki ubogie ciasne, ciemne, brudne, gdzie stoją pojedyncze domki, będące w harmonii ze wszystkim, co je otacza. Tam w ciasnym natłoku mieszka ubóstwo, nędza, zbrodnia, tam spekulują też na nędzarzach, bo nad drzwiami takich domków zwykle umieszczony jest napis: „Tu są na noc łóżka do najęcia”. Wyrobnicy, żebracy, za małą opłatą znajdują tu przytułek na noc.

  • Górski, Feliks E., Pierścień 1821 r.

    W Augsburgu, na ustronnej uliczce, w domu należącym do szewca, mieszkała Anna Holzmanowa, wdowa po wyrobniku, mająca lat przeszło 50 i z tytułu ubóstwa pobierająca stałe wsparcie z dobroczynności. Ludzie jednak gadali, że wdowa nie jest tak biedna. Niejeden zazdrościł jej porządnego ubrania i innych tym podobnych rzeczy. Musiała też posiadać sprzętów więcej niż na własną potrzebę, bo odnajęła dwóm lokatorom komorę koło swej izby. To było powszechnie wiadome; lecz prócz tego szeptali sobie ludzie, że stara Holzmanowa, pomimo że dostaje jałmużnę, uciułała sobie porządny garnek oszczędzonego grosza. Wyobraźnia ubóstwa jest w tej mierze płodną w wynalazki, lubi upatrywać złoto pod łachmanami i właśnie ten urok tajemniczy nieraz wywołuje zbrodnicze pokusy.

  • Samochodowa banda Kłaka

    Kurnatowski, Ludwik Marian, Banda Rybaka vel Pietrzaka

     Złodzieje tak zwani „nocni”, to męty wielce niebezpieczne i zuchwałe, W świecie przestępczym stanowią oni specjalną kategorię, a sfera ich „działalności” jest dosyć rozległa: kradzieże mieszkaniowe, czyli w złodziejskim żargonie „klawisz”, rabunek z pociągów towarowych i osobowych, wreszcie zuchwałe napaści na zabłąkanych w puste, a ciemne uliczki przechodniów, których uwalniają od brzemienia dóbr ziemskich w postaci futer i portfeli. W razie oporu masakrują swą ofiarę bez litości, a nierzadko mordują nawet. Również napady na mieszkania wchodzą w skład ich bogatego repertuaru.

    (tekst dotyczy jednej z makabryczniejszej zbrodni lat 20. w Warszawie)

  • Crimen

    Romański Marek, Krwawa zapałka

    Mieszkańcy Jednego z domów przy ulicy Targowej zostali pewnego zimowego poranka zaalarmowani potworną zbrodnią.

    W domu tym mały pokoik na czwartym piętrze zajmowała urzędniczka pocztowa niejaka Wanda Świrska.

    Była to dziewczyna lat dwudziestu kijku, cicha i spokojna.

    Tego dnia, gdy dozorczyni domu przyszła do niej o zwykłej porze, by posprzątać i przygotować jej śniadanie, znalazła ku swemu przerażeniu Świrską, leżącą na podłodze, martwą ze straszliwie pogruchotaną czaszką.

    Na podłodze czerniła się kałuża zastygłej już krwi.

Script logo